marzec15

anioł czy diabeł??

dodano: 15 marca 2010 przez Iness82


Odkąd wróciłam do pracy z naszego bardzo spokojnego dzięciątka zrobił się diabełek. Nie ma już zasypiania w łóżeczku bez bujania z czego byłam bardzo dumna . Teraz jest wózek, wózek i jeszcze raz wózek a jak nie wózek to rączki mamusi bo tatusia nie są odpowiednie. Wczoraj wróciłam z pracy to nasza pyzunia zasnęła. A tyle razy tłumaczyłam nie ma drugiej drzemki. Ale tatuś stwierdził, że dziecko było juz tak zmęczone tak marudne, że trzeba uśpić. Nie wspomnę o drzemce południowej od 12-14. Według mnie to jest dla Nadi wystarczająca ilość snu ponieważ później jest ciężko. Mała zasnęła o 18.30 wstała o 19. 30 pełna energii. bardzo była zadowolona z faktu, że mama jest już w domku i przystąpiła do zabawy. W między czasie ja uszykowałam inhalację, gdyż oczywiście tacie nie udało się inhalować dziecka bo nie chciała, plakała itp. Inhalacja odbyła się pomyślnie z odrobiną ekscesów malutkich ale dałyśmy radę. Po kolacji uszykowalismy kapiel z Nadi ulubionymi rybkami. Nadeńka lubi myć sama brzuszek, nóżki a najbardziej rączki. Pociera dłoń o dłoń polewając wodę i tak sobie myje rączulki a i jeszcze włosy. Też są próby mycia włosków. Często jak patrzę na córę to myslę o tym ciekawe jaka ja byłam jak byłam taka jak Nadia ( mamę straciłam w wieku 8 lat, tatę w wieku 20). Nikt nigdy mi nie opowiadał nic na mój temat. Dlatego ja teraz robię nadi masę zdjęć i filmików, żeby miała na pamiątkę jaka to była fajna jak była maluszkiem. wspomienia są drogocenne. po kapieli ok 22 posadzilam Nadię do wózka z myslą, ze chce juz ziuziu a tu guzik. Zrobilam mleczko mała pomlaskała troszkę i połowę zostawiła. I wtedy się zaczęło bez większego powodu mała tak płakała, krzyczała i tylko na ręku u mamy. Tatę odpychała. Piloty, telefony, ulubiony miś cicho spi, gwiazdka grająca wszystko zawodziło. w jeszcze wiekszy szał mała wpadła jak zobaczyła teściową, która przyszła na pomoc. Ona też chciała nie troszkę odciążyć i wziąść małą na ręce ale nie dało rady. Taki placz trwał k 40 minut i nie sądze, ze był on związany z jakimkolwiek bólem, aż wkoncu tata wlączył na cd pioseneczkę ulubioną Coralgol Miś to własnie ja i cały czas przewijał ja aby leciała właśnie ona i powoli małymi kroczkami pyza dała mi wkońcu usiąść i pobujać ja na kolankach. I tak wlaśnie w ten sposób maleńka zasnęła. Ale była juz ok 00:45 a tata o 5 rano do pracy. Nie wiem co się stało, ale napewno nie był to powód bólu. Podejrzewam, ze po tym urlopie mała się juz do mnie przyzwyczaiła a tu znowu mnie nie było. I z tesknoty pewnie chciala ze mną jak najdlużej pobyć. Tak to sobie tlumaczę.  Dziś rano jak malenka się obudziła i mnie zobaczyła to miała taki szeroki uśmiech, że dla takich usmiechów chce się zyć. Zjadłysmy śniadanko nadia już sama próbuje widelczykiem jeść i jest taki efekt, że przy niej najedzą się kotki nasz piesek. Po sniadanku czas na przejażdżkę na kontrolę do Pani Doktor. Zapakowałyśmy się w autko wziełysmy ulubioną zabawkę i w drogę. Weszłysmy do gabinetu to był jeszcze spokój mała tylko zobaczyła , że pani siega po stetoskop i zaczął się wielki lament, placz o wrzask wtedy nic nie pomaga. Jeszcze gardło troche krzyku i koniec. Wszystko jest czyste. syropki jeszcze bierzemy i jak nic nie bedzie przechodzić to oczywiscie pokazujemy sie ponownie w gabinecie. Mała nwet nie chce robic papa tylko szybciutko pokazuje na klamkę i uciekamy. Wrociłysmy do domku i mała po tych wszystkich wrażeniach kazała się wsadzic do wózka i ziuzia. ja się tylko martwię jak to jutro będzie jak będę szła d pracy. jakoś z babcią sobie poradzą.




Dodaj do:


Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto


Odpowiedzi moga dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto


Wasze komentarze

zgłoś
whisper2 16 marca 2010 whisper2 napisała:

moja też z panią doktor nigdy się nie chce pożegnać, tylko szybko uciekamy:) :)